poniedziałek
| 20 stycznia 2020
Tomasz Cukiernik | 06 grudnia 2019

Pisowski szał podatkowania

Pisowski szał podatkowania

Po wprowadzeniu nowych lub podwyższeniu kilkudziesięciu podatków w poprzedniej kadencji, zaraz po tegorocznych wyborach parlamentarnych politycy PiS na pierwszy ogień rzucili przepychanie jeszcze większego ucisku fiskalnego.

– Wprowadzenie podatku od transakcji finansowych, podatku od sektora naftowego i podniesienie podatku dochodowego od firm prawdopodobnie mocno uderzy w gospodarkę, spowoduje wyższe koszty dla konsumentów (którzy często ponoszą ciężar podatków od przedsiębiorstw) i może zniechęcać do produktywnych zachowań gospodarczych, co spowoduje spadek dochodów, które oczekuje się, że wzrosną

– te słowa wypowiedział Mark Littlewood, dyrektor generalny w brytyjskim Institute of Economic Affairs, komentując najnowszy manifest Partii Pracy, która chce zwiększać na Wyspach skalę gnębienia podatkowego.

30-krotność

Podobną opinię można wypowiedzieć na temat działań partii rządzącej w Polsce. Ledwo PiS wygrało wybory parlamentarne, by stworzyć swój nowy rząd, a już pierwszymi sprawami, jakimi się zajęto nie było ulżenie pracującym Polakom, ani deregulacja gospodarki, aby polscy przedsiębiorcy mogli się rozwijać, a projekty ustaw podnoszące podatki lub wprowadzające nowe obciążenia fiskalne. I to w iście stachanowskim tempie. Partia rządząca uzyskała w tych działaniach wsparcie m.in. obecnej w Sejmie skrajnej lewicy. A tym szkodliwym ze wszech miar inicjatywom w całej rozciągłości sprzeciwiają się jedynie posłowie Konfederacji. Nie wróży to nic dobrego na kolejne cztery lata tych rządów.

Czytaj także: PiS buduje złudzenie dobrobytu na krzywdzie podatników i przedsiębiorców

Na sejmową tapetę powróciło zniesienie limitu 30-krotności składek na ZUS, dzięki czemu do FUS-u miałoby wpłynąć dodatkowe 7,1 mld zł. Poza politykami Konfederacji projekt zaczęły krytykować organizacje biznesowe i wolnorynkowe, a nawet – co znamienne – związkowcy z NSZZ "Solidarność".

"Po wprowadzeniu tej zmiany, zatrudnienie wysoko wykwalifikowanego pracownika stanie się dużo mniej opłacalne dla pracodawców, efektem czego wielu z nich może zaniechać otwierania i rozwijania działalności gospodarczych w Polsce. Ze względu na wzrost kosztów zatrudnienia, Polska stanie się relatywnie gorszym miejscem do inwestycji, a przez to w naszym kraju nie powstanie wiele dobrze płatnych miejsc pracy"

– czytamy w liście otwartym podpisanym m.in. przez Warsaw Enterprise Institute, Fundację FOR, Stowarzyszenie KoLiber i Stowarzyszenie Libertariańskie.

"Po zniesieniu limitu składek na ZUS będzie nam trudniej rywalizować o takie miejsca pracy z innymi krajami. Doprowadzi to do odpływu kapitału i technologii, a także ograniczy inwestycje"

– argumentowała z kolei Konfederacja Lewiatan.

Ostatecznie, pod tym naciskiem projekt ustawy o likwidacji 30-krotności składek na ZUS został wycofany.

– 11 nowych posłów tego Sejmu zmieniło jakość polskiej polityki. Dotychczasowa opozycja dla PiS-u nie mogła wywierać żadnego realnego nacisku, dlatego że PiS nie bał się przy tak dużej polaryzacji, że wyborcy PiS-u przejdą na stronę KO czy Lewicy

– powiedział podczas konferencji prasowej poseł Konfederacji Konrad Berkowicz.

Akcyza na alkohol i papierosy

Natomiast obciążenie fiskalne, które udało się już przegłosować w parlamencie, to 10-procentowa zwyżka akcyzy od alkoholu etylowego, piwa, wina, wyrobów winiarskich, wyrobów tytoniowych, suszu tytoniowego i wyrobów nowatorskich, na czym budżet ma zyskiwać ok. 1,7 mld zł rocznie. Rząd argumentował to posunięcie chęcią dbania o zdrowie Polaków. Jednak nie wszyscy politycy nawet z koalicji rządowej zgadzają się z takim tłumaczeniem.

– Prohibicja i podnoszenie cen powoduje, że biedny człowiek kupuje coraz gorszej jakości alkohole z szarej strefy. To wcale nie jest prozdrowotne. Podobnie podatek cukrowy też nie daje efektu zdrowotnego. To jest tylko wzbogacanie kasy państwa. Doświadczenia wielu państw pokazują, że nie ma to wpływu na zdrowie

– przekonuje lekarz Andrzej Sośnierz, poseł Porozumienia.

Idąc tym tropem, poseł Berkowicz pytał z mównicy sejmowej premiera Mateusza Morawieckiego, od kiedy alkohol sprzedawany w melinach uzależnia mniej?

Mocno protestowała też branża browarnicza, wskazując, że już teraz akcyza na piwo jest zdecydowanie wyższa niż np. w Niemczech czy Czechach.

Wśród wielu kontrowersji związanych z tym podatkiem, szczególnie uderzyła sprawa sześciu posłów PiS, głosujących za ta podwyżką, którzy podczas kampanii wyborczej pisemnie zobowiązali się do tego, że nigdy nie poprą zwyżki podatków.

"Złamali słowo dane swoim wyborcom już podczas pierwszego posiedzenia Sejmu!"

– podkreśla dr Sławomir Mentzen, wiceprezes partii KORWiN.

Podobnie nowy minister finansów Tadeusz Kościński jednym tchem potrafi powiedzieć, że nie będzie podnosił podatków oraz że popiera pomysł podatku od cukru i podatku cyfrowego od międzynarodowych korporacji.

Szereg nowych podatków

Zrealizowano lub w trakcie realizacji jeszcze kilka innych obciążeń fiskalnych. Ministerstwo Infrastruktury zwiększyło od 1 stycznia 2020 roku stawki opłaty paliwowej na benzynę, olej napędowy i gaz o ok. 3-4 proc. Należy jednak dodać, że jednocześnie minimalnie obniżono stawki podatku akcyzowego na paliwa silnikowe.

Jadwiga Emilewicz, minister rozwoju z Porozumienia, która uważa się za „wolnościową” polityk, zapowiedziała wprowadzenie tzw. congestion tax, który polega na naliczaniu podatku „od trudności, jakie taki sklep wielkopowierzchniowy tworzy w tkance miejskiej”. Rozwiązanie to ma ominąć brak zgody Unii Europejskiej na podatek od hipermarketów.

Ministerstwo Sportu przedstawiło propozycję przejęcia od samorządów wpływów z opłaty miejscowej i uzdrowiskowej poprzez ustanowienie opłaty turystycznej, by w ten sposób finansować nowy fundusz rządowy.

Jarosław Pinkas, konsultant krajowy w dziedzinie zdrowia publicznego, naciska w sprawie wprowadzenia podatku od cukru. Podobnie w Strategii Onkologicznej, dokumencie przygotowanym przez zespół powołany przez ministra zdrowia, sugeruje się podniesienie cen produktów niezdrowych, mających wpływ na rozwój nowotworów poprzez wprowadzenie właśnie podatku od cukru oraz radykalne podniesienie akcyzy na papierosy.

Z kolei Marek Zagórski, minister cyfryzacji z PiS, opowiada się za wprowadzeniem ogólnounijnego podatku cyfrowego.

– Nie ulega wątpliwości, że podatek cyfrowy to po prostu kolejny pomysł na to, jak wyciągnąć od obywateli jeszcze więcej pieniędzy w podatkach – komentuje Tomasz Wróblewski, prezes Warsaw Enterprise Institute. – Przykład francuski doskonale pokazuje, że grupą najbardziej obciążoną wprowadzeniem tej daniny są właśnie konsumenci, a pośrednio jej koszty ponoszą również mniejsze firmy korzystające z rozwiązań cyfrowych

– podkreśla.

Te pisowskie pomysły podatkowe zwykle popiera lewa strona Sejmu, jak np. poseł Adrian Zandberg z partii Lewica Rzazem, z wykształcenia historyk. Co więcej, poseł Magdalena Biejat, również z Lewicy Razem, a  wykształcenia socjolog, ogłosiła na antenie TVP, że w dalszym ciągu należy podnosić podatki.

Konfederacja chce obniżek

Jedynie Konfederacja sprzeciwia się temu trendowi. W związku z tym zaprezentowała projekt ustawy w sprawie kwoty wolnej od podatku. Bo jak podkreśla dr Mentzen, który jest doradcą podatkowym, najbardziej niekorzystne jest w nim to, że muszą go płacić również najbiedniejsi Polacy. Dodaje, że podatek dochodowy utrudnia bogacenie się ludzi i przeszkadza w budowie niezależnej klasy średniej.

– Chcemy, żeby kwota wolna od podatku w Polsce wynosiła 12-krotność miesięcznej płacy minimalnej

– stwierdza poseł Jakub Kulesza z Konfederacji.

– Proponujemy, by kwota wolna od podatku od 1 stycznia 2020 roku wynosiła ponad 31 tys. zł (dokładniej 31 200 zł) i była waloryzowana bez konieczności zmieniania ustaw

– dodaje.

Poseł Kulesza zapewnia, że da to poczucie sprawiedliwości podatkowej, by ci, którzy nie zarabiają kokosów, nie płacili podatku dochodowego.

– Pobieranie przez państwo prowizji wobec cudzych wynagrodzeń w ogóle wzbudza według nas, wolnościowców, wątpliwości, a już pobieranie przez państwo prowizji wobec wynagrodzenia, które samo to państwo uznało za minimalne, niezbędne do przeżycia dla obywatela, jest to już kompletny absurd

– podkreśla poseł Dobromir Sośnierz z Konfederacji.

Pozytywnie można ocenić jedynie propozycję premiera Morawieckiego, by wprowadzić do polskiego systemu fiskalnego „estoński PIT”. Chodzi o to, by przedsiębiorcy płacili podatek od zysków dopiero po dokonaniu ich wypłaty.

Szkoda że polski rząd nie bierze przykładu również z Grecji. Tam najpierw wprowadzono obniżki w podatku od nieruchomości rzędu 10-30 proc., a od przyszłego roku prawicowy rząd zaplanował obniżki podatków, by w ten sposób napędzać rozwój gospodarczy. Wśród tych propozycji znalazło się m.in. zmniejszenie najniższej stawki podatku dochodowego z 22 do 9 proc., obniżenie podatku dochodowego od firm z 28 do 24 proc., a od dywidend z 10 do 5 proc. oraz wprowadzenie ulg podatkowych związanych z budową lub renowacją nieruchomości.

Tymczasem Konfederacja Lewiatan zwraca uwagę na jeszcze jeden istotny problem związany z opodatkowaniem przedsiębiorców.

– Dostrzegamy przeciążenie biznesu obowiązkami związanymi z płaceniem podatków. Na przedsiębiorców nakładane są nowe daniny, sankcje i inne obciążenia (podatek bankowy, podatek solidarnościowy, minimalny podatek od budynków, SENT, ograniczenia w zaliczaniu do KUP wydatków na używanie samochodów osobowych w firmach albo kosztów usług niematerialnych). Sytuacja, z którą mamy obecnie do czynienia, czyli wprowadzanie niezliczonej liczby przepisów, obowiązków, sankcji i kar, aby zmaksymalizować zyski budżetu państwa, stoi w sprzeczności z deklaracjami rządu poprawy warunków prowadzenia biznesu

– mówi Przemysław Pruszyński, doradca podatkowy, sekretarz Rady Podatkowej Konfederacji Lewiatan.

– Ostatnio mamy co dwa miesiące istotną zmianę w podatku VAT

– potwierdza dr Mentzen w Mediach Narodowych, dodając, że gubią się w tym nie tylko podatnicy, ale i urzędnicy, i księgowi, i doradcy podatkowi.

– Przeciętny czas, jaki polski przedsiębiorca zużywa rocznie na rozliczenie podatku VAT w Polsce jest trzy razy wyższy niż średnia unijna, jest najwyższy w całej Unii Europejskiej

– uzupełnia.

To wszystko powoduje, że polscy przedsiębiorcy są mniej konkurencyjni, bo zamiast zajmować się swoim biznesem, inwestować w rozwój, wdrażać nowoczesne technologie czy szukać nowych rynków zbytku, mnóstwo ich czasu pochłania sprawa rozliczeń z fiskusem. I nie ma się co łudzić, że za rządów PiS coś w tej kwestii zmieni się na lepsze.

Fot. Agnieszka Radzik

Opublikował:
Tomasz Cukiernik
Author: Tomasz Cukiernik
O Autorze
Z wykształcenia prawnik i ekonomista, z wykonywanego zawodu – publicysta i komentator gospodarczy, a z zamiłowania – podróżnik. Autor czterech książek (m.in. „Dziesięć lat w Unii” i „Socjalizm według Unii”) oraz około tysiąca artykułów opublikowanych w polskiej prasie i Internecie.
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora

wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.