wtorek
| 11 sierpnia 2020
Razprozak | 05 grudnia 2019

Dobry glina, zły glina

Dobry glina, zły glina

Norman Finkelstein, żydowski autor książki "Przedsiębiorstwo Holokaust", który sam stracił w niemieckich obozach koncentracyjnych wielu członków rodziny – jeździ dziś po świecie (a przynajmniej tam, gdzie go jeszcze wpuszczają) i opowiada o tym, że jego rodacy wykorzystują zagładę swojego narodu, żeby nią handlować i robić na niej swoje brudne interesy, poszerzać władzę, zdobywać wpływy, wymuszać swoje postulaty emocjonalnym terrorem itp. Otwiera ludziom oczy. Twierdzi, że nie może milczeć, kiedy jego rodacy robią z Palestyńczykami to samo, co Niemcy robili z Żydami. Zresztą, jest naprawdę wielu żydowskich intelektualistów, którzy publicznie i odważnie wyrażają swój niesmak w związku z tym co wyprawiają ich rodacy – jak wspominałem niedawno, pisarz Abraham Yehoshua stwierdził gorzko, że antysemityzm stał się "najważniejszym i najbardziej naturalnym składnikiem krystalizującym żydowską osobowość", i że bez niego wielu Żydów nie potrafi normalnie funkcjonować. Wtóruje mu były przewodniczący Knesetu, swego czasu pełniący przez kilka tygodni funkcję tymczasowego prezydenta Izraela – Avraham Burg, który w swej książce zastanawia się: "W bardzo krótkim czasie nie będziemy już w stanie uciekać przed odpowiedzią na pytanie: czy jesteśmy w stanie przedłużyć naszą egzystencję bez nienawiści ze strony innych?"

Inny Żyd, ocalały z holokaustu Edward Mosberg, głośno i odważnie opowiada o tym, że pisanie o "polskich obozach koncentracyjnych" jest wielkim skandalem i przerzucaniem odpowiedzialności na Polskę. Opowiada o tym, że jeszcze nigdy nie zaznał w Polsce jakiegokolwiek przejawu antysemityzmu względem siebie – a ma 94 lata. Stanowczo stwierdza, że brzydzi go rozgrywanie zagładą w celach politycznych. O izraelskim ministrze plującym na Polaków, Mosberg powiedział, że jego słowa wynikają "z głupoty lub nienawiści", nazwał je "wstydem i hańbą". Dodał, że jego noga nie postanie w Izraelu dopóki Katz nie przeprosi za swoje słowa. Mosberg powiedział też: "Polska miała trzech wrogów, Niemcy, Rosjanie i ci którzy współpracowali z Niemcami. Również byli Żydzi, którzy współpracowali z Niemcami – nie wolno nam o tym zapomnieć. Krakowska żydowska policja miała 130 członków i to oni zbierali Żydów, którzy nie mieli pozwolenia do pozostania w getcie. Ja tutaj byłem, ja jestem świadkiem tego".

A teraz – mający wprawdzie polskich przodków, ale jednak Rosjanin – zmarły kilka tygodni temu Władimir Bukowski, opozycjonista represjonowany i więziony w ZSRR, wielki krytyk rosyjskiej polityki zarówno przed upadkiem Związku Radzieckiego, jak i po nim. O rządach Platformy i ich zachowaniu zwłaszcza po katastrofie lotniczej i śmierci wielu przedstawicieli polskiej elity patriotycznej, mówił tak: "Tak jak napisaliśmy w liście, władze Polski zachowują się bardzo naiwnie. One wierzą w 'skruchę serca' rosyjskich władz i są przekonane, że połowa Kremla nagle pokochała Polskę i Polaków, że nastąpiła 'poprawa relacji' ze stroną rosyjską. Może mi pan podać definicję 'poprawy relacji' z reżimem KGB? W psychice tych ludzi nie ma miejsca na 'dobre relacje'. Oni uznają tylko dwa rodzaje relacji: albo kogoś kontrolują, albo ktoś jest ich wrogiem. Taka jest ich mentalność". Innym razem przekonywał: "Racją bytu jest dla Unii wspólne z Moskwą utrzymywanie kontroli nad Europą. Wystarczy przyjrzeć się, w jaki sposób Unia powstawała. Potrzebny był jej silny ZSRS po drugiej stronie. François Mitterrand powiedział kiedyś, że tylko taki układ pozwala kontrolować wszystko między Moskwą a Paryżem. To trwa do dzisiaj. Jeżeli w Polsce myślicie, że Unia pomoże wam w razie presji ze Wschodu, to się grubo mylicie! Dogadają się ponad waszymi głowami. Katastrofa smoleńska jest tego najlepszym przykładem".

Jeszcze w innym miejscu trzeźwo zauważył: "W swoim niedawnym wystąpieniu Putin apelował do historyków rosyjskich o zmianę podejścia do negatywnych stron historii Rosji i ich pozytywne traktowanie. W Polsce wiedzą, o jakie negatywne strony historii chodzi. Putin nie chce uznać zbrodni katyńskiej za zbrodnię. Pakt Ribbentrop-Mołotow jest znowu traktowany jak za czasów historii sowieckiej – jako krok, do którego Stalina zmusił Zachód itd. Trzeba zrozumieć, że obecnie ludzie rządzący Rosją są wykształceni w uczelniach KGB". Rosjanin Bukowski to zresztą kopalnia cytatów, na bazie których można wyciągnąć bardzo wiele ciekawych wniosków na temat rzeczywistości, w której przyszło nam żyć. Naprawdę warto zainteresować się tą postacią i jego książkami, z których najsłynniejszą i najbardziej przełomową jest "Proces moskiewski".

Mamy już dobrych Żydów i dobrego Rosjanina (oczywiście jest ich znacznie więcej, podaję jedynie przykłady), poszukajmy więc szlachetnego Niemca. To wcale nie jest trudne zadanie. Ot, choćby polityk Hans-Olaf Henkel, który miał odwagę bronić Polski w momencie, kiedy była najgłośniej obszczekiwana przez unijnych dyktatorów i polskich zdrajców. Wypowiedział wtedy słynne słowa, że to nie Polska powinna siedzieć na ławie oskarżonych, tylko niemiecki rząd – na kozetce u psychologa. Albo inny przykład, historycy Karl Hein Roth i Hartmut Ruebner, autorzy książki przyznającej Polsce rację w sporze o prawo do wojennego odszkodowania od Niemiec. Również recenzujący ich książkę w poczytnym "Suddeutsche Zeitung" historyk Stephan Lehstaedt zgadza się z bardzo wieloma ich postulatami, jasno zaznaczając, że to co Polska otrzymała od Niemców w ramach rekompensaty to jedynie śmieszne ochłapy wobec szkód, które Niemcy Polakom wyrządzili. Napisał: "Niemcy zamordowały miliony ludzi, zniszczyły ich podstawy życia, splądrowały ich kulturę i tanio się z tego wykpiły". Odnośnie odszkodowania dla bezpośrednich ofiar niemieckiej napaści, które wciąż żyją, napisał: "Zamiast czekać na biologiczne rozwiązanie problemu, za ciepłymi słowami przeprosin powinny pójść wreszcie konkretne finansowe czyny". Jeśli jeszcze dotąd ktoś nie rozumiał po co Niemcom własna partia polityczna w Polsce i własne media, może chociaż teraz zrozumie. Bo łatwiej i nieporównywalnie taniej jest przecież utrzymywać kilku swoich kundelków na posyłki i finansować pod stołem partię, która dla forsy i stanowisk będzie zdradzać własny naród żeby bronić niemieckich interesów – niż dopuścić do sytuacji, w której sąsiedni naród będzie uświadomiony, samodzielny i domagający się odszkodowania, które mu się należy – i to nawet zdaniem wielu NIEMIECKICH autorytetów, historyków i polityków.

A teraz będzie kombo, jakiego jeszcze internet nie widział – konserwatysta Razprozak w ciepłych słowach nie tylko o Niemce, ale w dodatku o Niemce z... LEWICOWEJ PARTII. Mowa o Brigitte Freihold, posłance partii "Lewica". Wydała ona następujący komunikat: "Republika Federalna przez wiele lat negowała uzasadnione roszczenia dotyczące odszkodowań i zadośćuczynienia dla ofiar nazistowskiej wojny za wyniszczenie na Wschodzie oraz jej skutki dla następnych pokoleń. Najwyższy czas, aby uwolnić proces polsko-niemieckiego pojednania z zaułka politycznego oportunizmu. Bez uznania przez Niemcy odpowiedzialności pojednanie z Polską nie jest możliwe". Nie wątpię, że nie zgadzam się z tą panią w dziesięciu milionach innych spraw, ale za to co powiedziała mogę tylko zdjąć z głowy wirtualny kapelusz i podziękować za tak uczciwą i niepoprawną politycznie postawę.

Żydzi, Niemcy, Rosjanie, lewacy – ta lista byłaby niekompletna, gdybym nie wspomniał o gejach. Brytyjski komentator i publicysta Milo Yiannopoulos to światopoglądowy mutant. Żyd, gej, żyjący w związku z czarnoskórym mężczyzną – a zarazem zagorzały tępiciel lewactwa, feminizmu, marksistowskich ideologii itp. – a przy tym naprawdę inteligentny i błyskotliwy gość. Nic więc dziwnego, że lewica organicznie go nienawidzi. W Polsce dobrą robotę wykonuje homoseksulista występujący jako "Gej przeciwko światu" – on również wyśmiewa lewackie paradoksy i absurdy propagandystów LGBT. Zresztą nawet wśród użytkowników mojego profilu miałem miłe głosy ze strony homoseksualistów, że popierają większość moich poglądów i moją walkę z sekciarskimi odchyłami manipulatorów spod znaku LGBT.

No to został jeszcze chyba tylko muzułmanin. Tu też można znaleźć sporo pozytywnych przykładów, ale na pierwszy szereg wychyla się Mohamad Tawhidi, podpisujący się jako "Imam Pokoju", to muzułmanin cieszący się wielką popularnością. Zdobył szacunek wielu Europejczyków, chrześcijan, osób o prawicowych poglądach – i nie tylko. Nie boi się wyrażać niepoprawnych politycznie, niepokornych i nieszablonowych opinii, przy czym można odnieść silne wrażenie, że nie robi tego dla zdobycia poklasku jakichś konkretnych grup społecznych – jest w tym autentyczny. W ostatnich dniach zasłynął wpisem na temat zamachów terrorystycznych w Anglii, Holandii i Szwecji – z dopiskiem, że w Polsce panuje cisza i spokój. Wytłumaczył to następująco: "Polacy nie są rasistami – są po prostu mądrzy". Muzułmanin chwalący Polskę (wyzywaną od rasistów i ksenofobów) – i to chwalący właśnie dokładnie za to, że nie zgodziła się narzucać sobie żadnych odgórnych kwot muzułmańskich imigrantów!

Tawhidi ma zresztą znacznie więcej do powiedzenia. Na przykład kilka tygodni temu napisał: "Kiedyś sam byłem uchodźcą, który wyemigrował z Bliskiego Wschodu do Australii. A mimo tego, jestem przeciwny migracji na stałe. Jak tylko będę mógł bezpiecznie wrócić do Iraku, zrobię to – mam nadzieję, że już bardzo niedługo". W innym wpisie sugeruje: "Jeśli zamierzasz krytykować ekstremistów, miej odwagę krytykować WSZYSTKICH ekstremistów – a nie tylko tych reprezentujących poglądy, których nie lubisz." Tymi słowami symbolicznie trafił w miękkie podbrzusze 99 proc. dziennikarzy na świecie.

Mało wam? To dorzucam kolejny, mocny, niewygodny wpis sprzed kilku miesięcy, nie wpisujący się w żadne znane nam stereotypy i nie podchodzący pod żadną rubrykę: "Jutro rozpoczyna się Ramadan. Rozpocznę go od uczestnictwa w niedzielnej Mszy Świętej, a następnie odwiedzę jakąś żydowską organizację. Wspieram moich chrześcijańskich i żydowskich przyjaciół w walce z każdą formą terroryzmu. Musimy się zjednoczyć i trzymać razem, bo terroryzm zagraża nam wszystkim". Oczywiście ktoś może się oburzyć i uznać, że Tawhidi takimi słowami rozmywa skalę terroryzmu w islamie – ale to bardzo mylne wrażenie, jeśli weźmie się pod uwagę inne jego wypowiedzi. On ani przez moment nie ukrywa, że wstydzi się za skalę terroryzmu w religii, którą praktykuje. Ot, jak na przykład w tej wypowiedzi: "Jeśli masz 15 lat, to możesz mówić o popełnieniu błędu kiedy ojciec przyłapie cię na paleniu fajek, a nie kiedy wstępujesz do cholernego ISIS". Albo to. 24-karatowe złoto: "Jestem w hotelu w Ameryce. Muzułmanie w pokoju obok przez całą noc pili, palili i zabawiali się z prostytutkami, do tego stopnia, że o 2 w nocy musiałem prosić o zmianę pokoju. Gdy otworzyłem drzwi, usłyszałem jak dwa razy upewniają się przez telefon, czy kierowca zrozumiał, że jedzenie które ma przywieźć jest halal". Albo to: "Amerykański komik zażartował z gejów – skrajna lewica wpadła w furię. Islamscy ekstremiści zrzucają gejów z wieżowców na chodnik – ta sama skrajna lewica robi tym islamistom dobrze".

Czy jako chrześcijanin uważam za dobry pomysł uczestniczenie w obrzędach religijnych innych wyznań? Nie. Jeśli jednak ten muzułmanin wchodzi do innych świątyń po to, żeby wysłać znak pokoju i budować dialog między religiami, to ja jego postawę szanuję. Jeśli mówiąc "musimy trzymać się razem", ma na myśli: "my, czyli ludzie dobrej woli, bez względu na wyznanie czy poglądy" – to mogę tylko przyklasnąć jego idei. Tak, w tych szalonych czasach, ludzie dobrej woli – pomijając na chwilę dywagacje na temat tego gdzie jest ich bardzo dużo, gdzie mniej, a gdzie prawie wcale – powinni trzymać się razem. Oczywiście, trzeba uważać żeby nie wdepnąć w pułapkę lewicowej pseudo "tolerancji", która prowadzi do rozmycia wiary i robi z religii jej parodię. Jednak dialog z islamem naprawdę wcale nie musi oznaczać: "dobra, przyjeżdżajcie, róbmy multi-kulti". Jest miejsce pomiędzy "mordujmy się, niech płyną rzeki krwi, gińcie, niewierne psy", a: "mieszajmy się wszyscy na masową skalę, róbmy multi-kulti, gotujmy się wszyscy w jednym kotle z taką samą zupą". Musi być coś pomiędzy. I zadaniem wszystkich ludzi dobrej woli na świecie musi być znalezienie tego czegoś – nie tylko w relacjach między islamem a chrześcijaństwem.

Czemu ma służyć ten tekst? Chcę najwyraźniej jak potrafię wykrzyczeć: wrzucanie wszystkich do jednego worka tylko ze względu na ich narodowość, kolor skóry, wyznanie wiary lub orientację seksualną jest mi ZUPEŁNIE OBCE. Odcinam się od takiej postawy i gardzę nią. Gardzę kibolami pohukującymi jak małpy na czarnoskórych piłkarzy i uważam ich za prymitywnych idiotów, a nie obrońców cywilizacji. Środowisko kibiców ma bardzo dużo zasług, ale rasistowskie i nazistowskie z*eby powinny być stanowczo i bezlitośnie izolowane z tego środowiska.

To prawda, nie chcę meczetów w Polsce, ani rozrostu społeczności muzułmańskiej w mojej ojczyźnie, należącej do cywilizacji chrześcijańskiej – ale nie mam żadnych nienawistnych emocji w stronę innowierców praktykujących swoją religię w swoich krajach – jeśli są dobrymi ludźmi, życzę im zdrowia i dożycia spokojnej starości. Nie mam nic przeciwko muzułmańskim turystom odwiedzającym nasz kraj – jeśli tylko szanują Polskę i jej zwyczaje. Nie potępiam ludzi żyjących w homoseksualnych związkach tak długo, jak nie domagają się, stosując terrorystyczną presję emocjonalną, przyznania im praw, które im nie przysługują. Będę dalej pisał o dawnych zbrodniach żydowskich komunistów i aktualnych intrygach żydowskich marksistów. Będę dalej uwypuklał ich narodowość w swoich tekstach, i dalej będę dowodził, że należy to robić. Będę dalej opisywał zbrodnie i gwałty muzułmanów. Będę dalej zwracał uwagę na szkody, jakie wyrządziła sobie Europa swoją polityką. Bo tak jak jestem wrogiem stosowania odpowiedzialności zbiorowej, czyli obciążania normalnych Żydów grzechami ich marksistowskich rodaków – tak jestem równie wielkim wrogiem zakłamywania rzeczywistości i zatajania niewygodnych, niepoprawnych politycznie faktów, takich jak to, że jest bardzo wielu żydowskich marksistów, którzy próbują wywierać wielki, szkodliwy wpływ na naszą rzeczywistość, dążąc do zniszczenia instytucji tradycyjnej rodziny i zniszczenia cywilizacji chrześcijańskiej, której nienawidzą. Stanowczo sprzeciwiam się nazywaniu kogoś antysemitą tylko dlatego, że pisze prawdę i podaje niewygodne dla lewicy fakty. Tak jak nie zgadzam się na specjalne przywileje dla Żydów – dopóki antypolonizm nie będzie miał równej rangi jak antysemityzm, to antysemityzm według dzisiejszej definicji będę uznawał za puste słowo i narzędzie do brudnej propagandy.

My, w Polsce, nie znamy pojęcia "tolerancji za wszelką cenę". Ale zarazem my, w Polsce, nie pozwolimy antypolskim szmaciarzom wyzywać nas od rasistów, faszystów i nazistów tylko dlatego, że w odróżnieniu od wielu innych krajów zachowaliśmy godność, szanujemy swój naród, jego odrębność i jego piękną (choć bolesną) historię – i że jako jedni z ostatnich stawiamy opór – mającej ogromne środki propagandowe – marksistowskiej lewicy.

Fot. Agnieszka Radzik

Opublikował:
Razprozak
Author: Razprozak
O Autorze
Z wykształcenia dziennikarz, z zamiłowania badacz historii. W wolnych chwilach lubi "troszkę podekomunizować Polskę". Któregoś dnia przestało mu się nie chcieć i zaczął działać. Jego Facebookowy profil (Raz prozą, raz rymem — walczymy z propagandowym reżimem) jest odkryciem roku konserwatywnego Internetu.
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora

wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.