poniedziałek
| 16 grudnia 2019

W Wielkiej Brytanii rząd – rękami Komisji Równości i Praw Człowieka – wprowadził do szkół i uczelni program walki z rasizmem. Jest tylko jeden problem, a właściwie – potężny skandal. Okazało się, że w ramach programu, zwalczany ma być również rasizm wobec... białych uczniów i studentów. A to przecież niedopuszczalne w postępowym społeczeństwie. Białasy już nie są gatunkiem chronionym. Boleśnie przekonała się o tym wspomniana wyżej komisja – bo oto środowiska akademickie, złożone z wykładowców i liderów organizacji studenckich, podniosły wrzawę. Oskarżyły Komisję o stawianie fałszywego znaku równości między tym co jest określane rasistowskim prześladowaniem białych uczniów, a tym, czego doświadczają mniejszości czarnoskóre. Najwyraźniej "ty pieprzony białasie" jest mniej obraźliwe niż "ty pieprzony czarnuchu". Jeszcze jeden dowód na to, że lewactwu absolutnie nie chodzi o równość, którą sobie wyciera gęby, tylko wręcz przeciwnie – jedynym istotnym celem dzisiejszej lewicy jest funkcja drabiny, po której wszelkie możliwe mniejszości wejdą na głowę większości. Ja wiem, że instynktownie, niemal odruchowo, pojawia się pokusa wyparcia takich doniesień ze świadomości oraz nadzieja, że to tylko jakiś prawicowy fejk. Jest jeden malutki problem – tę informację podaje arcylewicowy "The Guardian".

Tymczasem okazuje się, że problem wcale nie jest mały, bo rasistowskiego prześladowania doświadcza już 9 proc. białych brytyjskich uczniów. Niewzruszona na te argumenty pozostaje czarnoskóra działaczka jednej z organizacji studenckich, niejaka Fope Olaleye, która ubolewa na Twitterze, a właściwie biadoli, w następujący sposób: "Pamiętam jak siedzieliśmy przy okrągłym stole i wraz z kilkoma innymi studentami bardzo szczegółowo wyjaśniliśmy dlaczego uprzedzenia wymierzone w ludzi białych nie powinny zostać uwzględnione w raporcie o rasistowskich zachowaniach, ale widzę, że nasze sugestie nie zostały uwzględnione". Ta sama Olaleye wysmażyła dla Guardiana felieton, który już w tytule (!) grzmi bezceremonialnie i zaskakująco bezczelnie nawet jak na lewackie standardy: "Dyskusja o uprzedzeniach względem białych rozprasza i odciąga od walki przeciw instytucjonalnemu rasizmowi". Wam też kojarzy się to z narracją w stylu "mądrzejsze jest nie wspominać o tym" i "to nie podchodzi pod żadną rubrykę"? Nie dyskutujmy o zbrodniach żydowskich komunistów na narodzie Polskim, bo to odciąga od walki z antysemityzmem. Prawda, że to genialne w swojej prostocie...? A jednak, miliony rodaków otępionych przez propagandę, daje się złapać w tak prymitywną pułapkę. To naprawdę niewiarygodne. Przy okazji – wspominałem już, że Fope Olaleye to nie kobieta, tylko postać walcząca o prawa LGBT, o nieustalonej tożsamości płciowej, charakteryzująca się jako osoba niebinarna i pisząca o sobie w formie bezosobowej? No to wspominam teraz.

Ostatnio rzucił mi się w oczy na profilu FB "Nagroda Złotego Goebbelsa" tytuł artykułu w "Huffington Post", napisany przez czarnoskórego Doyina Richardsa: "Czy czarnoskórzy mogą być rasistami?" Pomyślałem: "O, pewnie to tylko podchwytliwy, clickbaitowy nagłówek, ale pod spodem autor na pewno będzie dowodził, że rasizm może występować w każdym środowisku". Jakież więc było moje zaskoczenie, gdy okazało się, że nie w każdym! I że rasizm to tak naprawdę domena tylko białych wobec innych kolorów! Jeśli nawet miałem dotąd jakieś opory, słysząc, że ktoś Hitlera nazywa lewakiem, bo narodowy socjalizm itp. – tak gubię te wątpliwości widząc na każdym kroku, że dzisiejsi lewacy propagują pod wieloma względami iście... NAZISTOWSKĄ doktrynę.

Wątek zaczyna się od "listu do redakcji" – autorką niejaka Jody, której sen z powiek spędza następujący problem: "Jako matka wychowująca białe dzieci w środku Ameryki, z dumą nazywam się osobą maksymalnie uświadomioną w kwestiach rasizmu. Staram się tak wychowywać dzieci. Ale w zeszłym tygodniu jeden z moich współpracowników, który jest czarnoskórym mężczyzną, powiedział że ja nigdy nie zrozumiem co to jest rasizm – bo jestem biała. I nie wiedziałam jak mu odpowiedzieć". Tu moja dygresja – wręcz ubóstwiam takie przypadki, kiedy lewaczka zostaje zdzielona młotem lewactwa, którym sama wymachuje. Kocham, kiedy lewak rzuca bumerangiem tolerancji a ten zawraca i JEBUDU! mu prosto w czoło. Jody wstała, otrzepała się, i skonfundowana pisze dalej: "Oczywiście nie nazwę tego rasizmem (OCZYWIŚCIE! – dop. RP), to jednak doświadczam tego, że ludzie o innym kolorze traktują mnie źle przez to, że jestem biała. Co powinnam odpowiedzieć temu współpracownikowi, jeśli taka sytuacja znowu się pojawi?".

I tu do akcji wchodzi wspomniany wyżej Doyin Richards, cały na bia... WRÓĆ! Cały na czarno. I nie pierdoląc się w grę wstępną, uderza z grubej rurki: "Zgadzam się z twoim kolegą z pracy. Nigdy nie zrozumiesz co to jest rasizm". Krótko, jasno i na temat! Dalej czarny Adolf ciągnie wątek: "To że czarnoskóra osoba zraniła twoje uczucia, nie oznacza, że doświadczyłaś rasizmu". Prawda, że proste? I następna złota myśl afrofuhrera: "Nie wierzę, że ludzie innego koloru niż biały mogą być rasistami w Ameryce". I proszę nie dyskutować! Nie zadawać pytań, po prostu zaakceptować to, wykuć na pamięć regułki, a najlepiej resztę życia spędzić klęcząc na grochu i przepraszając za swoje rasistowskie pigmenty. Dalej Richards pisze o tym, że rasizm może być tylko systemowy (tak chora bzdura że aż żal się do tego schylać), i konkluduje: "Kiedy doświadczysz chamskiego zachowania ze strony osób czarnoskórych, pamiętaj o tym, że one nigdy nie będą miały takiej władzy jak ty jako biała". A, no tak – nawet jak Murzyn nienawidzi białasa, to i tak jest niegroźny, bo "nie ma takiej władzy jaką mają biali".

Powiedzcie temu imbecylowi, żeby przekazał swoje mądrości na przykład ofiarom Colina Fergusona – mieszkańca USA, czarnego rasisty dyszącego z nienawiści do białych. W 1990 roku oskarżył białą bibliotekarkę o rasistowskie wyzwiska pod swoim adresem (bo jak wiadomo bibliotekarki nic innego nie robią, tylko wyzywają obcokrajowców i Murzynów) – śledztwo wykazało, że kłamał. Następnie wziął udział w sympozjum naukowym, podczas którego przerywał przemawiającej pani profesor i krzyczał, że "trzeba pozbyć się białych ludzi z RPA", a im bardziej go uciszano, tym bardziej radykalne hasła wykrzykiwał. Jak podaje "New York Times", krzyczał: "Zamordować wszystkich białych!". Groził też: "Czarna rewolucja was dopadnie!". Wiecie jaka kara spotkała tego czarnego nazistę? Otóż został... TYMCZASOWO zawieszony w prawach studenta. W Polsce większe wyroki padły za organizację urodzin w lesie i nazi-torcik. Widocznie nawoływanie do mordowania białych ludzi to mniejszy problem. Sąsiedzi słyszeli jak podśpiewywał sobie wieczorami przyśpiewki t.j. "Wszyscy czarni zamordują wszystkich białych". Właściciel mieszkania wystraszył się rasistowskich zachowań Fergusona i wypowiedział mu przedterminowo umowę najmu. No ale to wszystko na szczęście bez znaczenia, bo przecież Ferguson jest niegroźny, gdyż "nie ma takiej władzy jaką mają biali", jak pisze pan ekspert, prawda? Prawda.

Tyle że gówno prawda. Bo czarny rasista wsiadł w kolejkę metra i urządził sobie rzeź. Zamordował 6 ludzi, a kolejnych 19 ranił. Pasażerowie obezwładnili go kiedy próbował przeładować broń żeby poprawić swoje mordercze statystyki. Co ciekawe, perspektywa gwałtownie mu się zmieniła tuż po tym, jak został obezwładniony. "O Boże, co ja narobiłem! Co ja narobiłem! Zasługuję na wszystko co mnie spotka. Nie strzelajcie do mnie! Przepraszam, przepraszam!" – jęczał do tych, których nie zdążył zastrzelić. Kiedy w emocjonalnej reakcji na te wydarzenia, jeden z amerykańskich polityków nazwał tego bydlaka "zwierzęciem" – natychmiast rzuciły się na niego z gniewem środowiska Afro-amerykańskie, z Jesse Jacksonem na czele, i zrobiły aferę z oskarżeniami o... rasizm. Niezły sposób na odwrócenie uwagi od czarnoskórego pojeba, który z nienawiści do białych zamordował niewinnych ludzi.

Mimo, że zeznawało przeciw niemu 50 świadków, z których większość widziała jak do nich strzelał, a część z nich go obezwładniła – w sądzie utrzymywał, że jest niewinny, że to nie on strzelał i że tak naprawdę jest ofiarą prześladowania na tle rasowym. Sprawa była farsą, ale dwóch znanych adwokatów postanowiło bronić mordercy i to... w czynie społecznym, nie biorąc za to ani grosza. To żydowscy prawnicy – William Kunstler i Ron Kuby. Kunstler miał dewizę życiową: "Bronię tylko i wyłącznie tych, których cele popieram. Nie jestem prawnikiem do wynajęcia – bronię tylko tych, których kocham". Dlatego odmawiał obrony grupom prawicowym, ale bronił komunistów z Rewolucyjnej Partii Komunistycznej, gangsterów z Black Panther Party, muzułmańskich terrorystów i wiele innych szumowin niszczących Amerykę od środka – bo, jak sam przecież mówił: bronił tylko i wyłącznie tych, których cele popierał. Drugi z żydowskich adwokatów broniących Fergusona, ron Kuby, należał w młodości do Organizacji Obrony Żydów, uznanej później przez FBI za organizację terrorystyczną. Wiecie jaki był ich pomysł na linię obrony Fergusona? Otóż zaczęli głosić, że ich klient padł ofiarą "tymczasowego szaleństwa", psychicznej przypadłości zwanej... "czarnym gniewem". Utrzymywali, że życie w rasistowskim społeczeństwie doprowadziło go do utraty kontroli nad sobą, wobec czego... nie powinien być sądzony za zamordowanie swoich ofiar, nawet jeśli tego dokonał! Panowie mecenasi porównali ten stan do sytuacji kobiety, która morduje partnera, który się nad nią znęcał, do zespołu traumy pourazowej i do syndromu molestowanego dziecka. Sędziowie na szczęście nie dali się nabrać na te brednie z kartą rasizmu w roli głównej (jak ci idioci z procesu OJ Simpsona, o którym tu już kiedyś pisałem), i posłali tego psychola za kratki na... kilkaset lat.

Doyin Richards kończy swój wywód i pouczanie lewackiej czytelniczki Jody, słowami: "Jeśli naprawdę chcesz być sprzymierzeńcem w walce z rasizmem, oto moja rada: mniej mów a więcej słuchaj, kiedy jesteś w towarzystwie osób o innym kolorze skóry. Słuchaj ich historii i ucz się od nich. A później, kiedy zauważysz rasizm w swoim otoczeniu, walcz z nim ze wszystkich sił". Inny ze swoich artykułów ten czarny rasista, brylujący w lewicowych mediach, zatytułował: "Ej, biali faceci – zamknijcie się i słuchajcie". Na Twitterze przedstawia się ów dziennikarz jako feminista, wróg rasizmu i... toksycznej męskości.

Nie musisz się już martwić o to, w jakim chorym świecie będą żyły przyszłe pokolenia, Twoje wnuki i prawnuki. Nie masz już na co czekać, to się JUŻ dzieje, tu i teraz. Doczekałeś tego. Świat – oficjalnie! – zwariował. Z każdym dniem coraz lepiej rozumiem słowa wybitnego brytyjskiego myśliciela konserwatywnego, Chestertona, który pisał: "To co NIE JEST nie tak ze światem, to... sam świat. Niemal wszystko inne jest nie tak". I taka jest prawda – sam świat, arcydzieło stworzenia, urodzaj różnorodnego piękna – to wspaniałe, cudowne, magiczne miejsce, słusznie więc śpiewał Freddie Mercury, że "to mógłby być raj dla wszystkich". Parafrazując nieco słowa Piłsudskiego, i generalizując z pokrzywdzeniem jednostek dobrej woli, trzeba dziś rzec: Ziemia wspaniała, tylko Ziemianie do dupy.

Fot. Agnieszka Radzik

Opublikował:
Razprozak
Author: Razprozak
O Autorze
Z wykształcenia dziennikarz, z zamiłowania badacz historii. W wolnych chwilach lubi "troszkę podekomunizować Polskę". Któregoś dnia przestało mu się nie chcieć i zaczął działać. Jego Facebookowy profil (Raz prozą, raz rymem — walczymy z propagandowym reżimem) jest odkryciem roku konserwatywnego Internetu.
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora

wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.