niedziela
| 17 listopada 2019

Czy trudno jest stwierdzić bluźnierstwo przeciw imieniu Boga, Maryi i świętych? Niezmiernie trudno! Czy łatwo jest stwierdzić urażenie czyjejś wrażliwości przez katolika? Niezmiernie łatwo! Wystarczy przeczytać najnowszy wywiad z ks. dr. hab. Andrzejem Dragułą, wykładowcą na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Szczecińskiego, publicystą "Więzi" i "Tygodnika Powszechnego" i już. A zatem…

W wywiadzie otwierającym ostatni numer dominikańskiego pisma "W drodze" ks. prof. Draguła prowadzi rozwlekłe dywagacje nad istotą bluźnierstwa.

Dla tego katolickiego duchownego bluźnierstwo jest formą prowadzenia sporu z Bogiem, którego nie unikali już ludzie Starego Testamentu, "bluźni się tylko komuś, kto jest dla nas ważny" - przekonuje czytelników, ba, powołuje się na autorytet oskarżonego o herezję dominikanina Mistrza Eckharta, który stwierdził, że "ten, kto bluźni, chwali Boga". W wywiadzie, który jest serią wrażeń i osobistych przekonań księdza wykładowcy znika więc nie tylko wskazanie z Księgi Kapłańskiej o tym, że kto bluźni imieniu Jahwe, musi ponieść śmierć (Kpł 24,16), ale nieobecna jest sama definicja bluźnierstwa. Zawarta w kanonie 2148 KKK wyjaśnia, że bluźnierstwo jako grzech przeciwko drugiemu przykazaniu "polega na wypowiadaniu przeciw Bogu (…) słów nienawiści, wyrzutów, wyzwań, na mówieniu źle o Bogu, na braku szacunku względem Niego w wyrażeniach, na nadużywaniu imienia Bożego". Norma ta jest rozciągnięta również na Kościół Chrystusowy, świętych lub rzeczy święte. Bluźniercze jest również "nadużywanie imienia Bożego w celu zatajenia zbrodniczych praktyk, zniewalania narodów, torturowania lub zabijania". Dodatkowo kanon 1369 KP Kanonicznego domaga się "sprawiedliwej kary" za taki grzech ciężki. "Ten spór może mieć czasami bardzo radykalny wyraz" - uważa tymczasem ks. dr Draguła.

Inaczej twierdzi ks. dr Zbigniew Sobolewski, który klarownie wyjaśnia, że: "Istotą grzechu bluźnierstwa jest nienawiść (gniew, złość) skierowana ku Bogu. Bluźnierstwo jest grzechem szatańskim – to szatan jest pierwszym bluźniercą przeciwko Bogu. Grzech bluźnierstwa zdarza się u ludzi pysznych i wrogo nastawionych do Boga, którzy ośmielają się zwracać przeciwko Niemu. Dopuszczają się go ci, którzy świadomie walczą z Bogiem (walczący ateiści), a narzędziem tej walki jest wyśmiewanie prawd wiary, naigrawanie się z symboli religijnych, wykorzystywanie ich w sposób prowokacyjny. Ten grzech podszyty jest zawsze nienawiścią do tego, co święte". Wróćmy do publicysty "Tygodnika Powszechnego"…

Na pytanie, czy wagina w kształcie serca niesiona na paradzie równości w Trójmieście jak monstrancja podczas procesji Bożego Ciała mogła urazić katolików ks. dr Draguła zastanawia się i waha. "Moim zdaniem analogią dla tej waginy nie jest monstrancja" - rozgrzesza aktywistów LGBT. "Kulturoznawca dopatrywałby się w tym raczej nawiązania do zwyczaju noszenia gaików" - dopowiada publicysta "Więzi". Paradne, wychodzi na to, że homoseksualni aktywiści nie chcieli nikogo urazić a jedynie obchodzili w maju słowiańskie święto poświęcone wiośnie, a jedyne co można im zarzucić, to niefortunny timing… Nawet jeśli już jest tu nawiązanie do Bożego Ciała, to "niekoniecznie wprost do Najświętszego Sakramentu". Przykład waginy w odczuciu ks. dr. Draguły nie jest taki oczywisty, "sprawa jest skomplikowana" - mówi. Budzi u niego najwyżej niesmak, może poczucie krzywdy, ale na pewno nie obrzydzenie. "(…) bo musiałoby to być obrzydzenie wobec seksualności, a seksualność jako taka nie powinna być powodem obrzydzenia" - przekonuje ks. prof. Draguła. Zaraz… wagina na patyku imitująca Najświętszy Sakrament obrazem seksualności? Czy ja dobrze przeczytałem ten fragment? Nie wiem i nie chcę wiedzieć, jak ten katolicki kapłan i doktor habilitowany teologii definiuje seksualność…

Wiem za to, że dla niego równie problematyczna i niejednoznaczna jest ocena wizerunku Matki Bożej w tęczowej aureoli. "Nie rozmawiałem z autorką tych plakatów" - zastrzega publicysta "Tygodnika Powszechnego", co jednak nie przeszkadza mu rozgrzeszyć i tego bluźnierstwa twierdzeniem, że może autorka chciała po prostu zwrócić uwagę na to, że "osoby LGBT też są dziećmi Maryi, dziećmi Boga, obywatelami tego kraju". (Zabawne, że katolicki ksiądz używa sformułowania  - "ten kraj" - które wszak buduje dystans do państwa w którym mieszka). "Dla jednego Matka Boża w tęczowej aureoli jest profanacją, a dla innego nie" - filozoficznie stwierdza ks. publicysta i chyba określenie "filozoficznie" bardziej niż "teologicznie" jest sednem do zrozumienia tego wywiadu…

Podobnie nie sposób jednoznacznie ocenić "mszy", która odbyła się podczas parady w Warszawie, gdzie homoseksualny aktywista Szymon Niemiec odprawił jakąś ceremonię przypominającą katolicką Mszę razem z przedstawicielem kościoła pastafariańskiego. "Trudno mi się do tego odnieść, bo nie znam szczegółów" - buduje swój intelektualny dystans do zjawiska bluźnierstwa ks. wykładowca. Zresztą profanowanie Mszy świętej nie jest znowu takim wielkim halo. "Nie możemy reagować na wszystko, bo kiedy wydarzą się rzeczy poważne, o których należy powiedzieć, to nikt nie będzie nas słuchał" - przekonuje ks. dr Draguła. Faktycznie, czy Msza święta jest jakimś centrum życia chrześcijanina? Czy dzieją się w jej trakcie jakieś nadzwyczajne rzeczy? Oczywiście, że nie, gdyby tak było, to należałoby interweniować…

Po ośmiu stronach dywagacji nad tym, czym bluźnierstwo nie jest, w końcu natrafiamy na przykład niebudzący wątpliwości. Interlokutorzy pochylają się nad Grobem Pańskim w Płocku, gdzie obok wypisanych grzechów t.j. chciwość i nieczystość pojawiły się napisy: LGBT i gender. "To jest właśnie przypadek, kiedy trzeba się zastanowić, czy katolik może obrazić uczucia religijne innego katolika" - ocenia natychmiast powagę sytuacji ks. prof. Draguła. W tym przypadku nie wadzi mu już brak rozmowy z autorem instalacji, już nie doszukuje się innych możliwych znaczeń umieszczenia tych słów, już nie dzieli włosa na czworo, ani nie zastanawia się nad intencjami autora. Już bez wahań, długich dywagacji i uników stwierdza po kilkunastu linijkach od pytania, że "Jeśli więc ktoś poczuł się urażony wystrojem tego grobu, to owo poczucie było moim zdaniem zasadne".

A więc katoliku zapamiętaj naukę katolickiego księdza, jeśli ktoś wyjedzie ci z waginą udającą monstrancję, to zaprzeczaj, że to bluźnierstwo, rozłóż bezradnie ręce, pomyśl o gaiku i wstrzymaj się od jednoznacznej oceny, jeśli natomiast ktoś będzie otwarcie głosił nauczanie katolickie, to natychmiast i bezwarunkowo potęp to jako jasny przykład obrażania innych. I czekaj na zaproszenie do wywiadu dla "W drodze".

Fot. Agnieszka Radzik

Opublikował:
Daniel Pawłowiec
Author: Daniel Pawłowiec
O Autorze
Polityk, dziennikarz, politolog, poseł na Sejm V kadencji, były wiceminister w rządzie Jarosława Kaczyńskiego.
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora

wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.