niedziela
| 17 listopada 2019

W brytyjskim Exeter, kilka lat temu pielęgniarka Shirley Chaplin została wyrzucona z pracy w szpitalu za to, że nosiła krzyżyk na szyi. Kobieta wytoczyła szpitalowi proces, argumentując, że gdyby usunęła krzyżyk, który nosi od zawsze, to doszłoby do pogwałcenia zasad jej wiary. Przedstawiciele szpitala argumentowali następująco: "wszystkich traktujemy równo, a dowodem tego jest fakt, że muzułmańskim lekarkom kazaliśmy nosić mniej ortodoksyjną, »sportową« wersję hidżabu". Sąd przychylił się do tych "racji", a przecież to jakieś wariactwo - bo szpital właśnie przyznał, że muzułmanie mają prawo praktykować swoją religijność w miejscu pracy, a chrześcijanie – nie! Skoro muzułmankom kazano nosić ciaśniejsze hidżaby, to dlaczego chrześcijance nie nakazano noszenie mniejszego krzyżyka, tylko całkowite usunięcie go z łańcuszka...? Pielęgniarka po wyroku stwierdziła gorzko: "To bardzo smutny dzień dla chrześcijaństwa, ale wcale nie jestem zaskoczona takim werdyktem. To była walka jednej osoby przeciwko całej klasie rządzącej".

Sydney, Australia. Mężczyzna jechał z dziewczyną metrem, byli skupieni na sobie, jak to zakochani. Nagle podeszło do nich czterech muzułmanów. Zerwali mu krzyżyk z łańcuszka na szyi, podeptali, krzycząc "P****olić Jezusa" i wznosząc muzułmańskie okrzyki, po czym zaczęli zadawać mu ciosy w twarz i inne miejsca, na oczach przerażonej dziewczyny. Dziewczyna, choć przerażona, nie siedziała bezczynnie tylko próbowała odciągnąć napastników - w efekcie... sama została pobita i skopana. Nie zainterweniowali za to pracownicy porządkowi, których reakcja ograniczyła się wyłącznie do wezwania policji. To nie jedyna tego typu sytuacja - we Włoszech, a konkretnie w stolicy Włoch, 37-letni muzułmanin dźgnął w tym roku chrześcijanina nożem w gardło, bo zauważył, że nosi krzyżyk.

Audrey Jarvis, 19-letnia studentka na jednej z kalifornijskich uczelni, usłyszała od swojej przełożonej, że musi zdjąć swój krzyżyk na łańcuszku. "Byłam w totalnym szoku. Nie spodziewałam się, że taka historia może przydarzyć się właśnie mnie". Odważna nastolatka jednak nie skuliła uszu i nie zostawiła tak tej sprawy – nagłośniła incydent i doprowadziła do sytuacji, w której uczelnia wystosowała oficjalne przeprosiny. "Zachęcam każdego, komu przytrafi się taka sytuacja, żeby odważnie stawał w obronie swojej wiary i swoich przekonań" – puentuje młoda Amerykanka.

W Szwajcarii przedstawiciele pewnej lewackiej organizacji domagali się rozdziału państwa od Kościoła, a jednym z punktów tego rozłamu miała być... zmiana flagi. Bo w obecnej fladze widnieje krzyż, a – jak twierdzi niejaki Ivica Petrusic – szwajcarskie społeczeństwo staje się coraz bardziej wielokulturowe, coraz bardziej różnorodne, więc pora iść z duchem czasu i uwzględnić zmiany jakie zaszły w Szwajcarii. I dostosować do nich nawet symbole narodowe, w tym tak kluczowe, jak... flaga. Lewacy proponują, żeby wrócić do Flagi Republiki Helweckiej, obowiązującej w roku 1798. Pewien portal zajmujący się weryfikacją informacji i tropieniem fejków oznaczył tę wiadomość jako fałszywą, podważając wiarygodność portalu, który to opublikował, i argumentując, że to jedyne źródło informacji w tej sprawie. Cóż, ja bez trudu znalazłem źródło ze szwajcarskiej gazety, link podaję w komentarzu.

W amerykańskim stanie Utah, uczeń podstawówki w środę popielcową poszedł do kościoła, gdzie kapłan naznaczył go popiołem i znakiem krzyża. Gdy chłopiec przyszedł do szkoły, nauczycielka wpadła w furię, podała mu gąbkę i mimo jego oporów, kazała mu ścierać znak krzyża, na oczach całej klasy. "Czułem się z tym naprawdę źle" – opowiada młody William. Na szczęście szkoła zareagowała szybko i stanowczo, a nauczycielka jeszcze tego samego dnia musiała przeprosić ucznia za swój antychrześcijański amok.

W Irlandii wprowadzono ustawę zobowiązującą szpitale prowadzone przez Kościół, by na życzenie pacjentów... zdejmowały ze ścian wszelkie symbole religijne, które mogłyby ich "urazić". Ciekawe jak zareagowaliby na to członkowie naszej rodzimej sekty serduszkowej, ze swoim niezatapialnym argumentem: "jak nie chcesz pomagać i coś ci się nie podoba to podpisz zobowiązanie, że jak coś ci się stanie to nie życzysz sobie pomocy z wykorzystaniem sprzętu kupionego dzięki..." (i tak dalej).

Wielka Brytania. 13-letnia uczennica, Samantha Devine, usłyszała od nauczycielki, że musi zdjąć swój malutki krzyżyk na łańcuszku. Dziewczyna rozpłakała się. Wściekli rodzice zwrócili uwagę na obrzydliwe podwójne standardy panujące w szkole - bo przedstawicielom innych religii (między innymi muzułmanom i sikhom) pozwala się bez przeszkód praktykować ich zwyczaje religijne, takie jak hidżaby, turbany czy bransoletki. Szkoła tłumaczy się, że zabronione jest noszenie na szyi jakichkolwiek łańcuszków, niezależnie jaką religię symbolizują, i że ma to na celu zapewnienie uczniom bezpieczeństwa, jest to działanie w trosce o ich zdrowie. Jasne, zabójcze łańcuszki grasują. Ciekawe czy cyrkiel też znajduje się na liście zakazanych przedmiotów. Idąc tym idiotycznym tropem, powinno się zakazać noszenia turbanów, bo można koledze oko wybić, a hidżaby są łatwopalne, więc narażają uczennicę na większe zagrożenie w razie pożaru. Jak się chce komuś dopieprzyć, to kij (albo łańcuszek) zawsze się znajdzie.

Ojciec dziewczynki dodaje: "Poprawność polityczna osiągnęła już rozmiary szaleństwa. Przecież mówimy o malutkim, nieszkodliwym krzyżyku, który nosi jako symbol swojej wiary. Widziałem w tej szkole uczniów innej wiary, którym niczego się nie zabrania i mogą swobodnie obnosić się z symbolami swojej religii. Ludzie w tym kraju są zbyt przerażeni żeby powiedzieć cokolwiek przeciwko niektórym wyznaniom, bo nie chcą być oskarżeni o dyskryminację, ale dyskryminowanie katolików jest w pełni akceptowane. Szanuję każdą religię, ale zastanawiam się, po co broniłem ojczyzny, skoro teraz nie wolno nam nawet chronić własnej wiary". Wtóruje mu córka, Samantha: "Uczniowie innego wyznania niż ja mogą nosić turbany i bransoletki, więc dlaczego mi zabrania się noszenia symbolu mojego poświęcenia Bogu? Czułam się naprawdę wściekła i zszokowana, gdy nauczycielka kazała mi zdjąć łańcuszek i krzyżyk. Jestem zdeterminowana, żeby go nosić niezależnie od konsekwencji - nawet jeśli miałabym zostać zawieszona lub wyrzucona ze szkoły".

Na Florydzie nauczycielka podeszła do uczennicy i zakazała jej noszenia niespełna dwucentymetrowego krzyżyka na łańcuszku. Gdy uczennica zapytała, dlaczego ma to zrobić, nauczycielka odparła: "To jest brak szacunku, masz to zdjąć". Podobny zakaz wydała wobec innych uczniów noszących krzyżyk. Ich prawnik twierdzi, że doszło do pogwałcenia praw tych uczniów, którzy czują się teraz prześladowani na tle religijnym, bo zostali zmuszeni do wyparcia się swojej wiary. Nauczycielka, pani Riedas, jest lesbijką, a klasę często "ozdabia" plakietkami i innymi dekoracjami z motywem LGBT. Na jej biurku leży plakietka z napisem "Kocham moich uczniów ze środowiska LGBT". Co więcej, postępowa belferka bez wiedzy i zgody uczniów umieściła na ich klasowych folderach tęczowe nalepki. Kiedy jedna z uczennic zdjęła tę naklejkę, stosunek nauczycielki do niej – jak twierdzi prawnik – zmienił się od tamtej pory diametralnie.

To oczywiście tylko kilka wyrywkowych przykładów, tematów starczyłoby do napisania książki pod tytułem "Podwójne standardy w tolerancyjnych społeczeństwach". Krzyżyk piecze w oczy i uraża uczucia, ale turbany, hidżaby i plakietki LGBT – pełen spoksik. Zawsze zaczyna się od żądania tolerancji dla mniejszości, a potem ZAWSZE kończy się przyglądaniem, jak mniejszości wchodzą społeczeństwu na głowę. A przecież nic nie wskazuje na to, żeby ten proces miał zwolnić tempo, wręcz przeciwnie – wygląda na to, że wszystko się dopiero rozkręca. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że prawdopodobnie znowu nie uda się tego wszystkiego zaleczyć bez jakiejś kolejnej pieprzonej, bezsensownej wojny... Chrześcijanie mogą szukać pocieszenia i siły w broni, którą Chrystus dał im do ręki dwa tysiące lat temu, czyli w modlitwie. W czym mogą szukać nadziei ci przyzwoici ateiści, przerażeni kierunkiem, w którym zmierza ludzkość? Prawdę mówiąc, nie mam zielonego pojęcia, i szczerze im współczuję. Chciałbym ich pocieszyć, ale nie potrafię. Sam, gdyby nie wiara, nie miałbym już żadnej nadziei co do przyszłości świata.

Fot. Agnieszka Radzik

Opublikował:
Razprozak
Author: Razprozak
O Autorze
Z wykształcenia dziennikarz, z zamiłowania badacz historii. W wolnych chwilach lubi "troszkę podekomunizować Polskę". Któregoś dnia przestało mu się nie chcieć i zaczął działać. Jego Facebookowy profil (Raz prozą, raz rymem — walczymy z propagandowym reżimem) jest odkryciem roku konserwatywnego Internetu.
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora

wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.