piątek
| 22 stycznia 2021
Redakcja | 18 lutego 2015

NASZ WYWIAD Małopolski łowczy o odstrzale dzików

NASZ WYWIAD Małopolski łowczy o odstrzale dzików

Zapytaliśmy Tadeusza Mazura* - łowczego jednego z małopolskich kół dlaczego jest taki problem z dzikami, jak w praktyce wygląda odstrzał oraz skąd się biorą pieniądze na odszkodowania dla rolników.

Kto ustala plany odstrzału dzików?

Jako koło, sami ustalamy plan hodowlany na dany sezon łowiecki. U nas sytuacja jest szczególna, gdyż nie ma ostoi tego zwierzęcia, jest tylko dzik wędrowny. Nie bytuje on na stałe, ale przejściowo. A może on pokonać nawet do 36 kilometrów na dobę, to całkiem sporo. I właśnie one migrując powodują najwięcej szkód. Najgorsza jest wiosna – okres kiedy zaczynają się zasiewy i prace na polach. Dziki pojawiają się jakby znikąd, robią szkody i uciekają dalej.

Wtedy na te zwierzęta się poluje?

Wtedy właśnie się poluje indywidualnie. Czy to metodą na zasadzkę, czy ktoś wytropi jakąś sztukę, która akurat ma „pecha” przebywać na tym rejonie. To trochę jak loteria – uda się znaleźć i zastrzelić dzika albo się nie uda.

Co dalej się dzieje z tym zabitym zwierzęciem?

Zabieramy je oczywiście z „miejsca zdarzenia”. I teraz – jeśli mięso jest na własny użytek, to badaniem zajmuje się weterynarz. Natomiast kiedy trafiają na sprzedaż, to badaniem zajmuje się już we własnym zakresie skup. Każda sztuka jest oczywiście badana osobno, przede wszystkim na włosień, który jest chorobą przenoszoną poprzez mięso wieprzowe i dziczyznę.

Jakie są w tej chwili ceny w skupach?

W tej chwili to maksymalnie 4 złote za kilogram.

I rozumiem, że te pieniądze idą później na odszkodowania dla rolników.

Koło ma tylko te pieniądze, które pozyskuje ze zwierzyny, a więc między innymi dzików, ale także saren czy jeleni. Oprócz tego dysponuje jeszcze środkami ze składek członkowskich. Te wszystkie fundusze są przelewane na konto koła łowieckiego i są przez nie w późniejszym czasie użytkowane. Tak jak pan mówi, między innymi na wypłatę odszkodowań dla rolników.

Jak odbywa się taka procedura i dlaczego rolnicy są niezadowoleni?

W naszym kole są specjanie wyznaczeni koledzy, którzy są oczywiście przeszkoleni w wyliczaniu szkód spowodowanych przez zwierzynę i na każde zgłoszenie rolnika udają się tam i obliczają należne odszkodowanie. Poszkodowani często kwestionują wysokość zadośćuczynienia, które uważają za zbyt niskie. Głownie stąd się biorą waśnie...

I chyba też z tego, że koła łowieckie nieszczególnie wypełniają swoje plany odstrzałów, przez co populacja zwierząt się rozrasta.

Mogę tutaj mówić tylko za siebie. My mamy akurat taką inwentaryzację, że plany wypełniamy naprawdę w 100 procentach. Może mi pan wierzyć na słowo. Są jednak niestety koła, które ich nie wypełniają – przyczyny są naprawdę różne, przede wszystkim jednak zaniedbania – z tym, że ciężko jest mi się wypowiadać na ten temat, nie bazując na konkretnych przypadkach.

*Imię i nazwisko rozmówcy zostało zmienione na jego prośbę

bukans, foto: Lord Mountbatten


wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.