środa
| 14 listopada 2018

Święto Zmarłych jest dniem wspomnień o tych, którzy od nas bezpowrotnie odeszli. To także dzień, w którym możemy się zadumać nad naszą polskością i pamiętać o tych, spośród najlepszych synów i córek narodu polskiego, którzy odeszli z dala od ukochanej ojczyzny. Ich, często bezimienne groby są w tysiącach miejsc znajdujących się poza granicami Polski, rozsiane po całym świecie od Syberii po Kanadę, Brazylię i Australię. Od wdeptanych w wieczną zmarzlinę kości na Kołymie i Magadanie, po zarośnięte dżunglą polskie cmentarzyki w Brazylii. Najwięcej polskich mogił i nekropolii jest rozsianych na Wschodzie, czyli w miejscu gdzie pozostali Polacy, ale przez historię odeszła od nich Polska.

Rossa

Miejsca szczególne w naszej historii i pamięci i wcale nieodległe to dwie, wielkie polskie nekropolie tuż za granicami kraju: wileńska Rossa i lwowski Cmentarz Łyczakowski. Cmentarz w Wilnie na Rossie został założony  w 1801 roku, a jego zamknięcia dokonano w 1967 roku. Ma powierzchnię 10,8 ha. To jedna z czterech polskich nekropolii narodowych i w ogóle jeden z najpiękniejszych polskich cmentarzy. W skład tego unikalnego zespołu cmentarnego wchodzą: Stara Rossa, Nowa Rossa, a także mauzoleum Matka i Serce Syna. Jest tam tam grób Marii z Billewiczów Piłsudskiej i miejsce pochówku urny z sercem Józefa Piłsudskiego. Spoczywają tam również: lekarz August Bécu, Euzebiusz Słowacki – ojciec Juliusza Słowackiego i pisarz Władysław Syrokomla. A także polscy żołnierze polegli w walkach 1919-1920, 1939 i 1944 roku przy wyzwalaniu przez Armię Krajową Wilna z rąk niemieckich w ramach akcji "Burza". Dlatego prawdziwym skandalem jest przeznaczenie przez parlament 150 mln zł na cmentarz żydowski w Warszawie, gdy polskie zabytki na Rossie niszczeją przy obojętności władz w Wilnie i co gorsza także w Warszawie.

Łyczaków i cmentarz Orląt

Łyczaków to 23 kaplice i blisko 20 000 nagrobków zbudowanych w bardzo różnych stylach architektonicznych. Przez ponad 200 lat istnienia cmentarza pochowano na nim blisko pół miliona ludzi, przeważnie Polaków. Spoczywa tam wielu wybitnych przedstawicieli polskiej literatury, sztuki, polityki, naukowców. Wystarczy wspomnieć tak wybitne postacie, jak Seweryn Goszczyński, Gabriela Zapolska, Maria Konopnicka, Wacław Zaleski, Władysław Bełza, Artur Grottger Stanisław Szczepanowski, Karol Szajnocha, Franciszek Stefczyk, Bolesław Wysłouch. Leży tak także wielu uczestników powstań narodowych i walk o niepodległość Polski. Szokować może fakt, że na cmentarzu objętym ochroną prawną i mającym status muzeum, często niszczy się istniejące mogiły grzebiąc mieszkańców Lwowa. Taka jest polityka poprzednich i obecnych władz Ukrainy. Co więcej, Lwów wraz Łuckiem są bastionem odbudowującego się banderyzmu przyjmowanego, jako religia państwowa. Stąd ostatnie problemy z lwami na Cmentarzu Obrońców Lwowa, który jest autonomiczną częścią cmentarza Łyczakowskiego. I zajmuje odrębne miejsce na stokach wzgórz od strony Pohulanki. Znajdują się na nim mogiły uczestników obrony Lwowa i Małopolski Wschodniej, poległych w latach 1918-1920, lub zmarłych w latach późniejszych. Nazywany jest często Cmentarzem Orląt Lwowskich, bowiem spośród złożonych do ziemi prawie 3000 żołnierzy, najwięcej to młodzi chłopcy, Orlęta Lwowskie. W walkach o Lwów od 1 do 22 listopada 1918 roku zginęło 439 Polaków, w tym 12 kobiet. Z ówczesnych Obrońców Lwowa jeden miał zaledwie 9 lat, a siedmiu po 10 lat. Wyjątkową postacią, złożoną wśród ofiar tych walk, jest jeden z najmłodszych kawalerów orderu Virtuti Militari i trzech krzyży walecznych, a także krzyża obrońców Lwowa i odznaki rycerzy śmierci i odznaki 3. odcinka Orlęta Antoni Petrykiewicz. Został on ciężko ranny podczas walk na Persekówce 23 grudnia 1918 roku i zmarł 16 stycznia 1919 roku. Po roku 1989 roku, po wielu perypetiach, władze Lwowa wyraziły zgodę na odbudowę Cmentarza Orląt. Jednak wznosi się nad nim monumentalna figura Michała Anioła – patrona strzelców siczowych, z którymi lwowskie orlęta walczyły. A obok jest cmentarz ukraińskiej armii galicyjskiej.

goszczynski0111

Fot. Michał Miłosz

Cmentarze katyńskie

Cmentarze w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie to miejsca upamiętniające pomordowanych w 1940 roku na rozkaz Stalina polskich oficerów, którzy dostali się do sowieckiej niewoli. W sumie zamordowano tam 25 700 Polaków, którzy po 17 września znaleźli się w łapach władzy radzieckiej. Pierwszą nekropolię otwarto latem 2000 roku w Charkowie na Ukrainie, pod koniec lipca 2000 poświęcono cmentarz w Katyniu w Rosji, a we wrześniu 2000 roku powstał trzeci cmentarz koło Tweru.

Bo wolność krzyżami się mierzy – na szlaku armii Andersa

Latem 1941 roku rozpoczęła się organizacja armii polskiej w ZSRR. Doszło do tego dzięki porozumieniu Sikorski – Majski. W styczniu 1942 roku formacja ta została przemieszczona do republik azjatyckich Związku Radzieckiego: Kazachskiej, Uzbeckiej i Kirgiskiej SRR. Skończyło się to zdziesiątkowaniem osłabionych i wygłodzonych po pobycie w sowieckim raju ludzi. Epidemie tyfusu, malarii i dyzenterii sprawiły, że śmierć zebrała bogate żniwo. Tylko od lutego do końca sierpnia 1942 roku zmarło ponad 3100 żołnierzy. Z polskiej ludności cywilnej miało umrzeć nawet ponad 10 tysięcy osób. W roku 2001 władze polskie na mocy porozumień dwustronnych zorganizowały w Uzbekistanie 11 cmentarzy polskich z około 2500 zmarłych, w tym największy pod Taszkientem, a w Kazachstanie dwa cmentarze. Jesienią 2001 roku w centrum Taszkentu stanął pomnik ku czci wszystkich Polaków – żołnierzy armii gen. Andersa i osób cywilnych, zmarłych i pochowanych na terytorium Uzbekistanu. Żołnierze i cywile umierali jeszcze długo po opuszczeniu ZSRR. Świadczy o tym cmentarz wojskowy w stolicy Iranu Teheranie.

Zapomniane nekropolie

Oprócz największych i najbardziej znanych na wschodzie pozostały setki cmentarzy. Wiele z nich zniszczono, zdewastowano. Niewiele polskich cmentarzy przetrwało na Wołyniu, gdzie UPA dokonało ludobójstwa od 100 do 200 tysięcy polskiej ludności cywilnej. Do tego stopnia, że prezydent Andrzej Duda na Wołyniu musiał składać kwiaty w zbożu, bo nie ma do dziś tam żadnych upamiętnień. Ofiary zbrodni litewsko-niemieckich doczekały się Pomnika Rodzin Ponarskich, który powstał ku pamięci pomordowanych przez Niemców i Litwinów w Ponarach. Stoi on na cmentarzu w Berżnikach na Podlasiu. Inne nekropolie na szczęście ocalały. Przykładem może być założony w XVII wieku Cmentarz Kalwaryjski w Mińsku na Białorusi. Najstarszy zachowany nagrobek pochodzi z początku XIX wieku i należy do Józefy i Teofili Omulskich. Ta wyjątkowa nekropolia często jest nazywana "cmentarzem polskiej szlachty", ponieważ są tam pochowani  powstańcy listopadowi i styczniowi, arystokraci i szlachcice, poeci i naukowcy. Szczęśliwie istnieje dalej polski cmentarz wojenny w Krzywiczach na Białorusi z licznymi grobami polskich żołnierzy, którzy polegli w walkach w latach 1918-1920. Ocalał polski cmentarz w Rakowie na Białorusi – miejscowości znanej z powieści Sergiusza Piaseckiego.

Na Syberii, która przed czasami XX wieku była najważniejszą polską Golgotą Wschodu, miejscem zesłań powstańców kościuszkowskich, listopadowych i styczniowych zachowało się kilka cmentarzy polskich z przełomu XIX-XX wieku. Są one we wsiach syberyjskich w Wilence, Kanoku i Aleksandrówce (kraj krasnojarski), Wierszynie (obwód irkucki), Białymstoku (obwód tomski),a także Despotzenowce, Botwino i Hryniewiczach (obwód omski). Pozostały również małe cmentarzyki, ostatnie ślady polskości, przy nieistniejących już wsiach: Połozowo (obwód tomski), Mińsk-Dworiańskoje (obwód omski) i Polskiego Wysieńka (Kraj krasnojarski). Polskie bezimienne mogiły rozsiane są na Syberii, w Kazachstanie, Uzbekistanie, innych republikach środkowoazjatyckich, a nawet w chińskim Harbinie, po bardzo prężnej polskiej kolonii. Niestety tam również rządy chińskich komunistów doprowadziły do zatarcia wielu śladów polskości tych ziem, a wiele grobów zostało zniszczonych. Dziś w Święto Wszystkich Świętych powinniśmy choć na chwilę przystanąć i się zadumać się także nad losami tych spośród naszych rodaków, którzy pozostali Polsce wierni do końca. A ich zbielałe kości zostały pochowane lub – jak na Wołyniu – krzyczą o pochówek setki i tysiące kilometrów od Polski. Ponieważ naród to tożsamość języka, historii, kultury, ale także ciągłość pokoleniowa, pochylmy więc głowy nad tymi, którzy nigdy do ojczyzny już nie powrócą.

Cmentarz Obrońców Lwowa na Cmentarzu Łyczakowskim Fot. Michał Miłosz

Opublikował:
Michał Miłosz
Author: Michał Miłosz
O Autorze
Absolwent historii i filologii polskiej na UŁ, podyplomowych studiów ekonomicznych dla dziennikarzy na INE PAN oraz kursu MON dla korespondentów w rejonach działania Polskich Kontyngentów Wojskowych.
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora

wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.