wtorek
| 16 października 2018
Michał Miłosz | 19 września 2018

NFZ żydząc na operacji blokuje Najmanowi zdobycie bokserskiego mistrza świata

Najman

Największa i najlepiej rozreklamowana łamaga wśród sportowców, czyli Marcin "El Progesteron" (bo testosteronu to on w życiu nie widział) Najman przegrał swoją kolejną walkę. Tym razem z Narodowym Funduszem Zdrowia. Który w sprawie operacji prawego barku kazał mu spadać na drzewo i wyznaczył termin operacji na 2024 rok. I nie pomógł status medialnego celebryty.

Darmowe żale próżny trud

Nasz bohater dostał szoku poznawczego. "Publiczna służba zdrowia w naszym kraju nie istnieje. Mamy za to atrapę i udajemy, że ona jest, gdyż nakazuje tego nasza konstytucja. Dziś byłem ustalić termin operacji prawego barku, który zerwałem podczas walki na PGE Narodowym. Pani pyta mnie prywatnie czy na NFZ, więc odpowiadam: prowadzę działalność gospodarczą już 18 lat, zapłaciłem setki tysięcy na składki ZUS, więc chciałbym skorzystać z NFZ. Odpowiedź, notabene bardzo miłej pani, najbliższy termin listopad 2024. Zacząłem się śmiać. Był to śmiech przez łzy. Oczywiście umówiłem operację prywatnie na 18 października" – pożalił się Marcin Najman na Facebooku. Łał jakie odkrycie? Zupełnie jakby poseł incognito poszedł do publicznej przychodni po skierowanie na rezonans magnetyczny. Pierwszy komentarz pod żalami, który rzucił mi się w oczy, kazał mu spadać do Izraela i korzystać z tamtejszej służby zdrowia...

Miszcz nad miszcze

Marcin Najman to prawdziwy miszcz nad miszcze. Można stwierdzić, że niewielu polskich zawodników, z jakiejkolwiek dyscypliny sportowej, jest w stanie wzbudzić tak wiele szczerych emocji, jak nasz częstochowski, łysy Marcinek. Ze względu na rozliczne sukcesy, a w zasadzie ich brak, jest nazywany (anty)mistrzem sportu. Ciekawe, że łącząc brak jakichkolwiek talentów sportowych ze skrajnym narcyzmem i pospolitym chamstwem wobec rywali dalej walczy i organizuje gale bokserskie, w tym największą narodową galę boksu na Stadionie PGE Narodowym. Chyba zapomniał już, jak cała ośmiotysięczna widownia w Katowickim Spodku wolała kibicować Litwinowi Burneice, a po przegranej walce pożegnała go, skandując głośno: "wypier*alaj". Widać, że gość ma szacun u swojaków na mieście i trybunach.

Nieustanne pasmo sukcesów w boksie

Przypomnijmy długą i krętą (niczym szlak uchodźczy z Bangladeszu do Polski) ścieżkę kariery tego "wojownika". Zaczynał od boksu i od razu zaliczył na zawodowych ringach trzy porażki. Debiutując 30 kwietnia 2001 roku na zawodowym ringu, poniósł porażką z Peterem Slimko przez nokaut techniczny w pierwszej rundzie. Potem dostał drugi oklep – od Ukraińca Artem Chernova. I na koniec przyszła porażka z debiutującym Dawidem "Cyganem" Kosteckim. Ten w listopadzie 2001 roku w ostatniej z czterech rund walki zamiótł nim deski. Ogólny bilans Najmana w boksie to 15 zwycięstw (w tym 11 przed czasem) i 5 porażek (wszystkie przed czasem). Ale nie byli to poważni zawodnicy. Oprócz Kosteckiego jedynym znanym jest Andrzej Wawrzyk. Ówczesny dwudziestolatek w kwietniu 2008 roku w walce o mistrzostwo Polski wagi ciężkiej na ringu katowickiego Spodka posłał go na glebę w drugiej z dziesięciu zaplanowanych rund. "Marcin to po prostu drobny cwaniaczek i tchórz. Równie dobrze mógłby mi proponować rewanż w piłce nożnej albo skokach narciarskich. On Adamkowi może nosić ręcznik, a pisze, że Tomek był jego sparingpartnerem. Przecież on jednej rundy by z Tomkiem by nie wytrzymał" – odpowiedział później Wawrzyk Marcinowi Najmanowi na propozycję rewanżu w MMA. Ostatnią walkę po prawie pięcioletniej przerwie w boksie "El Progesteron" stoczył w 25 maja tego roku, w trakcie organizowanego przez siebie na Narodowym wydarzenia – Narodowej Gali Boksu. Przegrał wówczas z facetem, który nie boksował przez ostatnie trzy lata – Łotyszem Rihardsem Bigisem. Nawet on okazał się za mocny na "Testosterona". Przepraszam – odnowiła się mu kontuzja.

I w MMA

Kariera Najmana w MMA (z czego jedna nie w MMA tylko w K1) to do tej pory cztery starcia (jedynej wygranej ze Słowakiem Michalem Dobiasem na "gali" w Częstochowie nie liczę). Wszystkie przegrane. Debiut z Mariuszem Pudzianowskim zakończył się kilkoma potężnymi kopnięciami na lewe udo i dobiciem ciosami młotkowymi na głowę. Walka trwała 44 sekundy. Drugą walkę w MMA z Przemysławem Saletą po duszeniu w parterze przegrał przed czasem przez poddanie. Trzecią, również z Saletą, przegrał jeszcze efektowniej. Używając ręcznych cepów z wiejskiego wesela i kopiąc piszczelem na nogę przeciwnika, po kilku kopnięciach przewrócił się na środek maty. I wtedy wskazując na swoją łydkę wypowiedział najważniejsze zdanie w historii polskiego MMA: "Kopałem ze wszystkich sił, ale chyba złamałem nogę". Jego menadżer później w rozmowie ze mną potwierdził, że plan taktyczny na walkę ułożył sam Marcin, co zdaje się wszystko tłumaczyć. Na szczęście okazało się, że kopytko wcale nie było złamane, tylko stłuczone, dzięki czemu Najman mógł jeszcze powalczyć z litewskim kulturystą Robertem Burneiką, znanym jako "Hardcorowy Koksu". Ten mógł się poczuć w katowickim Spodku, jakby był w Kownie, Wilnie. Kibicowała mu niemal cała ośmiotysięczna widownia, a "Testosterona" wygwizdano. Hardcorowy Koks całą rundę gonił Najmana, który starał się uciec przed ważącym 130 kg kulturystą. Pomimo bycia cięższym o jakąś trzydziestokilową nadwagę, to Koksu był stroną atakującą, a właściwie goniącą i bijącą. W końcu pierwszej rundy dopadł Najmana przy siatce i używając rąk, zaczął go okładać cepami. Ten jednak uciekł między nogami przeciwnika jak piskorz. W drugiej rundzie już tyle szczęścia nie miał. Dopadnięty przez Burneikę przy siatce Najman po kilku cepach na głowę przewrócił się i błyskawicznie odklepał poddanie, żeby Koksu przestał go bić. Ten nawet tego nie zauważył (albo nie chciał zauważyć) i dalej próbował kopać leżącego Marcina. Farsę brutalnie zakończył sędzia. W całej walce "Progesteron" zadał jedno kopnięcie i jeden cios pięścią. Burneika po walce przyznał, że do tej walki w ogóle się nie przygotowywał, bo nie widział sensu przemęczać się, mając takiego przeciwnika.

Szkoda pieniędzy podatnika na takiego zawodnika

Marcinek chce wziąć udział w kolejnej gali boksu, którą organizuje w kwietniu 2019 roku w Katowicach. Cóż jego prawo, jego sprawa. Z tymi setkami tysięcy złotych też bym nie przesadzał – najwyżej kilkadziesiąt tysięcy, przez 18 lat działalności gospodarczej w Polsce. A inni to nie płacą podatków i ubezpieczeń społecznych? Każdy płaci i każdy wielkie... coś z tego ma. Widać mu się opłaca. A jak ktoś jest "profesjonalnym" bokserem, czy mistrzem MMA to ma specjalne ubezpieczenie. Jak widać najpierw Marcin Najman sam pożydził, licząc wyłącznie na podstawową składkę zdrowotną w ramach przymusowych ubezpieczeń społecznych, a teraz płacze. Za kolejną przegraną oskarży pewnie NFZ, który choć faktycznie powinien być zaorany z ziemią, (a jego "eksperci" powinni być skierowani do zbierania Barszczu Sosnowskiego na polskich polach, nago) to jednak za karierę zawodniczą "El Progesterona" nie odpowiadają. I to nie przez NFZ Marcin dalej w swojej kolekcji szklanych PRL-owskich pucharów kupionych na bazarach w Częstochowie, Pcimiu, Bydgoszczy i Pierdziszewa oraz własnoręcznie wydrukowanych dyplomów uznania nie ma pasa zawodowego miszcza świata w boksie w wadze ciężkiej. Najmanek też zapomniał, że cyrk i żenada, czyli organizowana przezeń ostatnia gala na PGE Narodowym była akurat za pieniądze podatnika. Przecież sam by swoich pieniędzy w tę porażkę nie włożył. Złośliwi twierdzą, że to akurat przez geny i właściwe pochodzenie etniczne... A może dlatego, że biznesmenem jest o wiele sprawniejszym, niż wojownikiem. Nie mnie jednak to oceniać.

Fot. Aleksandra Kasperska

Opublikował:
Michał Miłosz
Author: Michał Miłosz
O Autorze
Absolwent historii i filologii polskiej na UŁ, podyplomowych studiów ekonomicznych dla dziennikarzy na INE PAN oraz kursu MON dla korespondentów w rejonach działania Polskich Kontyngentów Wojskowych.
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora

wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.