środa
| 14 listopada 2018

"Dążenie do ustawienia potajemnie pomników polskiej okupacji Lwowa trwa na tle niszczenia ukraińskich pomników na terytorium Polski, co odbywa się za milczącą zgodą polskich władz lokalnych" – pisze w oświadczeniu lwowska Rada Obwodowa. Sprawa dotyczy dwóch kamiennych lwów, które pierwotnie były elementem kolumnady Pomnika Chwały na terenie Cmentarza Orląt Lwowskich. Dziś, przykryte bez szacunku płytami z paździerza, stanowią symbol antypolskiej polityki Ukrainy. Niewykluczone, że władze Lwowa podejmą próbę usunięcia lwów, co jak się wydaje, będzie stanowiło spalenie jednego z mostów budowanego mozolnie polsko-ukraińskiego porozumienia. Władze centralne, podobnie jak w przypadku innych, niezbyt koncyliacyjnych posunięć pomniejszych włodarzy, tłumaczą, że nie mają narzędzi, aby ingerować w decyzje poszczególnych obwodów. A powinniśmy czytać to tak: I co nam zrobicie?

Kamienne lwy zostały usunięte w latach 70. ubiegłego stulecia, a na swoje miejsce powróciły w grudniu 2015 r. Niedługo później zostały zabudowane. Do tej pory trwa dochodzenie, czy przypadkiem powrót lwów nie nosi znamion działania antyukraińskiego. Nie pomagają apele polskich władz. Nie pomagają oddolne wyrazy sprzeciwu Polaków mieszkających na tym terenie – w lipcu Polak rozbił płyty zasłaniające posągi. Jak mówił, chciał je "uwolnić". Głos strony polskiej pozostaje głosem wołającego w puszczy.

Co tak bardzo nie podoba się władzom Lwowa? Jeden z lwów ma tarczę z napisem "Zawsze wierny", drugi: "Tobie Polsko". Symbolicznie, pięknie, wzruszająco. Polska jako zadanie i wyzwanie. Polska w sercu tej ziemi, choć już nie na mapie. W jednym władze ukraińskie podziwiam – wiedzą, jak ważne są symbole. Rozumieją, że pomniki, monumenty, tablice upamiętniające to nie tylko relikty przeszłości bliższej lub dalszej, ale materialne przejawy sposoby myślenia i kształtowania społeczeństwa.

Warto zwrócić uwagę na język, jakim posłużono się w oświadczeniu. Lwy są dla władz Rady Obwodowej "pomnikami polskiej okupacji Lwowa". Nie ma miejsca na niedomówienia – wielowiekowa obecność Polaków na terenie dzisiejszej Ukrainy jest uznawana za okupację. A okupantów się nienawidzi. Z okupantem się nie negocjuje. Okupant to kat.

Co dalej z Ukrainą? Co dalej z relacjami dwustronnymi? Tutaj możemy usłyszeć dwa główne nurty: pierwszy, czyli ci, którzy twierdzą, że trudna historia nie może przesłaniać nam teraźniejszości i przyszłości. Wolna, niezależna od Rosji Ukraina leży w interesie Polski tak bardzo, że w kwestiach historycznych powinniśmy być skorzy do kompromisów i nie stawiać sprawy na ostrzu noża. Nurt drugi, mnie osobiście bliższy: bez uregulowania zaszłości historycznych, które przekładają się na wzajemne relacje dziś, nie możemy budować partnerskiego, korzystnego dla obu stron dialogu. W pewnym momencie dobre chęci przestają wystarczać – gdy po raz kolejny Polska natyka się na mury stawiane przez Ukrainę, warto zadać sobie pytanie: ile jesteśmy w stanie poświęcić dla dobrej opinii międzynarodowej? Ile jesteśmy w stanie poświęcić dla idei wolnej Ukrainy, będącej gwarantem naszego bezpieczeństwa?

Jaka Ukraina jest nam potrzebna? Czy Ukraina odwołująca się do antypolskich, nacjonalistycznych symboli, blokująca prace IPN-u? W tej polsko-ukraińskiej opowieści jest na razie więcej pytań niż odpowiedzi. Dobra wola strony polskiej połączona z pewną bezradnością i niemocą, wydaje się być jedynie zachętą dla Ukrainy do stosowania kolejnych form opresji i rugowania wszelkiej polskości ze swojego terytorium. Przez ostatnie miesiące Ukraina nie ustąpiła nam pola nawet o centymetr – wręcz odwrotnie – to Polska stoi na pozycji obronnej i odpiera kolejne ataki "przyjaciół" zza wschodniej granicy. Choć wszystko przemawia na korzyść Polski: siła państwa, ekonomia, prawda historyczna, to nie jesteśmy w stanie wyegzekwować od władz ukraińskich szacunku dla spraw dla nas ważnych. Może czas zrozumieć i przyjąć do wiadomości, że nie każde państwo ma wobec kwestii historycznych, taką samą wrażliwość jak my. Przestańmy być chłopcem do bicia, który z godnością znosi kolejne zniewagi.

Fot. Agnieszka Radzik

Opublikował:
Zuzanna Dąbrowska
Author: Zuzanna Dąbrowska
O Autorze
Zuzanna Dąbrowska – Dziennikarka z wykształcenia i pasji. Reporterka Radia Maryja, zajmująca się przede wszystkim życiem Sejmu.
Ostatnio opublikowane artykuły tego autora

wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.