środa
| 14 listopada 2018

Igor Isajew to jeden z tych gardzących Polakami (porównał nas przy okazji Wigilii do zwierząt) wielbicieli Bandery i negacjonistów wołyńskich, który przez lata żył na bogato z pieniędzy polskiego podatnika. Kiedy to się skończyło obraził się na rządy Prawa i Sprawiedliwości. Jednak dalej pozostaje w Polsce i judzi przeciwko Polakom. Teraz temu "dziennikarzowi" nie podoba się Honor w polskich paszportach.

"W nowych «bogoojczyźnianych paszportach» krytyka skupiła się na «Bogu», który okazał się na stronie tytułowej wraz z «Honorem» i «Ojczyzną». Jednak poza Bogiem, mnie razi «Honor». Który w znacznym stopniu tłumaczy chęć przylepienia Boga wszystkim, przy imieniu, nazwisku, zdjęciu i PESELu"

 — pisze ten banderowski propagandysta udający redaktora.

Podpiera przy się przy tym etymologią... języka ukraińskiego:

"W języku ukraińskim/ruskim «honor» i «honorowy» istnieje od średniowiecza, mimo to do dziś te wyrazy są odbierane jako absolutne polonizmy. W klasycznej literaturze ukraińskiej, zarówno galicyjskiej, jak i naddnieprzańskiej, przymiotnik «honorowyj» występuje wyłącznie przy Polakach (wobec Ukraińców używa się przymiotnika z innym sufiksem, «honorystyj»). O ile «honorysty Ukrainiec» w ukraińskiej klasyce jest po prostu jedną z opcji psychicznych, o tyle «honorowy Polak» to typowa cecha charakteru narodowego. «Lachy, panie hetmanie, zrobili się bardzo honorowi» — mówi do Bogdana Chmielnickiego w jednej z powieści ukraińskich kozacki pułkownik Iwan Bohun. Czyli — idą w swoje, w zaparte, na całość. Nie oceniając Bohuna z Chmielnickim, warto zrozumieć ich emocje wobec Polaków i to, dlaczego polonizm «honor» w dzisiejszym języku ukraińskim ma wyłącznie pejoratywne konotacje, w przeciwieństwie do neutralnego «hordist»".

Cóż w języku polskim "hordist" kojarzy się z hordami, a nie z honorem. I pewnie lepiej oddaje stan banderowsko-upaińskiego ducha. Co więcej, Ukraińcy mogą się czuć urażeni polskim paszportem:

"Negatywny sens tego pojęcia wśród Ukraińców wychowała ówczesna polska narracja polityczna, którą Ukraińcy odbierali jako zbyt narzucającą się. Wystarczy przeczytać dwa akapity z Dmowskiego, żeby zrozumieć, dlaczego powstali. Wystarczy tych dwóch akapitów, żeby poczuć, co Ukraińcy dziś rozumieją pod słowem «honor». «Honor» w paszportach — to rezurekcja tej kultury. Tylko że tym razem nie wobec Ukraińców, niegdyś znaczącej części Rzeczypospolitej. A wobec osób tej samej narodowości, Polaków, tyle że wierzących i rozumiejących Boga inaczej niż stempel przy zdjęciu bądź część tożsamości narodowej. Albo wierzących nie w Boga. Albo nie wierzących w ogóle"

 — twierdzi Isajew.

Już widać, że usunięcie Wilna i Lwowa z paszportów pod wpływem naszych litewskich i ukraińskich "przyjaciół" było błędem. A bezczelność takich przedstawicieli Banderlandu, jak Isajew na polskiej ziemi przechodzi wszelkie granice. Może niech się zajmą zaprzestaniem promocji swoich ludobójców, jako bohaterów narodowych.

www.facebook.com/isajew.igorMM/Fot. Michał Miłosz


wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Zgodnie z rozporzadzeniem możesz cofnąć zgode którą wcześniej nam dałeś. Jednak uprzedzamy że portal może przestać działać poprawnie. Cofnij zgodę.

Ta strona wykorzystuje pliki cookie

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z naszego serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies kliknij na „x” w prawym górnym rogu tej informacji. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Więcej o polityce prywatności możesz przeczytać tutaj.